Zaskoczenia w macierzyństwie

W dzisiejszych czasach mamy prawie nieskończony dostęp do wiedzy. Mimo wszystko bardzo rzadko mówi się otwarcie na niektóre tematy, a potem dopadają nas takie zaskoczenia w macierzyństwie.

Ekstremalne zmęczenie

Może się wydawać, że każdy z nas dociera do punktu, w którym stwierdza, że nie można być już bardziej zmęczonym, że osiągną już swoją granicę. Tymczasem to trochę nie tak. Mimo, że dopada nas ekstremalne zmęczenie wciąż jest w nas jeszcze odrobina siły.

Ciążowe rozterki

Ja to chyba jakaś dziwna jestem. To już sama końcówka ciąży. Za dwa dni mam się zgłosić do szpitala, a ja zamiast się stresować tym wszystkim, czuję się nostalgicznie. Dopadają mnie jakieś ciążowe rozterki.

Ujarzmić emocje

Jesteśmy pełni emocji. Czasem czujemy niepohamowaną radość, więc uśmiechamy się szeroko i żadne przeciwności dnia nie są nam straszne. Innym znów razem nasza głowa przepełniona jest wątpliwościami. Boimy się do kogoś podejść i o coś zapytać. Z góry zakładamy, że coś pójdzie nie tak, jak powinno. Czasem jest nam też smutno. Nic nas nie cieszy. Najchętniej schowalibyśmy się pod kołdrą i nie wychodzili przez najbliższy tydzień. Czasem dopada nas zwyczajna złość, która jest jak rozszalały żywioł. I często my sami, dorośli ludzie, sami nie wiemy, jak sobie mamy z nią radzić. Czy wiemy, jak można ujarzmić emocje?

Czas macierzyństwa

Zwykle sobie śmieszkuję. Żartuję sobie z samej siebie. Dziś będzie jednak inaczej, bardziej serio. Trochę się pozwierzam – i mam nadzieję, że komuś to pomoże. Dziś pozastanawiamy się, co macierzyństwo ma wspólnego z czasem.

Ciąża z problemami

Tak, udało się, jestem w ciąży. Ale żeby nie było tak różowo, od początku jest to ciąża z problemami, gdzie radość przeplata się ze strachem, a śmiech z łzami niepewności. Dlatego też przez dłuższy moment nie było mnie tutaj. Dziś będzie duuużo prywaty i babskich, bardzo intymnych zwierzeń. Radość i pierwsza bitwa Kiedy zobaczyłam dwie

Czytaj dalej Ciąża z problemami

Wakacyjny błąd – horror, akt III

 Kolejny wakacyjny błąd. Chociaż wszystko miałam tak dopracowane, tak zapięte na ostatni guzik. Jeszcze się nie poddaję, jeszcze walczę z przeciwnościami losu w nadziei, że da się jeszcze uratować te wakacje. Czy jest to jeszcze w ogóle możliwe? Koszmarna kuchnia Sukienkę na chrzciny prasowałam we wspólnej kuchni, bo w naszym cudownym domku nie było na

Czytaj dalej Wakacyjny błąd – horror, akt III

Scroll Up